OPIS:
Meksyk. Córka zabitego podstępnie posiadacza ziemskiego i chłopka łączą siły i rozpoczynają walkę z amerykańskimi przestępcami okradającymi lokalną ludność. Dziewczyny specjalizują się w napadach na banki.
W każdym razie film okazał się całkiem udany. To western w uroczym i lekkim komediowym stylu, troszeczkę kojarzy mi się z Butch Cassidy i Sundance Kid, ale nie wiem czy to dobre porównanie. Fabuła nie zaskakuje, mamy biednych Meksykanów, złych Amerykanów z korporacji i samotnych bohaterów stawiających im czoła. Wszystko już było, ale nie zaszkodzi jeszcze raz odświeżyć.
Hayek i Cruz boskie, panie mają naprawdę dobry warsztat aktorski. A na marginesie, Cruz bardziej mi się podobała :D Ich postacie całkiem ciekawe i pocieszne, bo oto dostajemy sukę z dobrego domu, która przechodzi przemianę pod wpływem swojej partnerki i staje się bardziej ludzka, a jej towarzyszka z kolei zasadniczo się nie zmienia, ale sporo się uczy. Cudny duet. A uzupełnia je przeuroczy i uzdolniony detektyw pierdoła (heh, nie jeden facet chciałby się znaleźć na jego miejscu).
Miłym akcentem okazało się poszerzenie arsenału naszych bohaterek, prócz rewolwerów pojawiają się noże, a jedna z pań okazuje się całkiem dobrą nożowniczką. Pomysły na napady i sposoby ich realizacji muszą wzbudzić zainteresowanie. Jeśli ktoś lubi heist filmy, to Bandidas mu się spodoba.
Humor świetny, nie nachalny, nie prostacki, nie przegięty, nie za suchy, ot dobra komedia. Zresztą Salmę Hayek chyba już kiedyś widziałem w podobnej roli. W ogóle widać, ze obie panie musiały mieć niezły ubaw na planie, bo sceny nie są wymuszone, a dość naturalnie wyszły, pomimo całej swojej niesamowitej otoczki.
Technicznie kawał dobrej roboty, podobał mi się montaż i zdjęcia. Szkoda że muzyka nie zapadła mi w pamięć, może za mało westernowa była? Ach! no i efekty specjalne, jakby to powiedział Siara: mają rozmach skurwisyny :D
Bandidas zdecydowanie polecam :) I na koniec pytanie do Was: Cruz czy Hayek? :D










