Czemu tak długo zwlekałem z Pistoletem dla Ringo? Nie wiem, ale jak to mówią: co się odwlecze to nie uciecze.
OPIS:
Banda pod przywództwem bezwzględnego Sancho (Fernando Sancho) napada na bank. Nie mogąc zgubić pościgu zatrzymują się na pobliskiej farmie i biorą zakładników, których zamierzając zabijać wraz z upływem czasu. Szeryf (George Martin) nie mogąc liczyć na wsparcie kawalerii, a nie chcąc puścić bandytów wolno, decyduje się wysłać w ich szeregi aresztowanego Ringo (Giuliano Gemma), który w zamian za rozstrzygnięty na jego korzyść, przyspieszony proces i 30% udziałów z łupu bandytów decyduje się pomóc ich pokonać.
Pędzą na złamanie karku
Akcja zawiązuje się już na samym początku filmu. Od razu tez poznajemy głównych bohaterów. Nic dziwnego więc, że w takim pośpiechu na pierwsze trupy nie trzeba długo czekać. A śmiercią szafuje Tessari bardzo hojnie. Bandyci nie są może okrutni, ale za to bardzo bezwzględni, obojętnie podchodząc do kolejnych ofiar.
Fabuła jest rewelacyjna, to nie bezmyślna strzelanka i gonitwa po prerii. Bohaterowie do walki używają głównie swoich umysłów, posiłkują się oczywiście bronią, ale ma to drugorzędne znaczenie. Sytuacja Ringa jest o tyle prostsza, że podobnie jak Nino w Kuli dla generała, czy Blondie w trylogii dolarowej, jest osobą inteligentną i sprytną. Planuje zarówno daleko na przód jak i improwizuje w chwili zagrożenia. Mimo to nie brakuje mu (i innym także) pozowania na macho, czy to w gadce, czy w lekceważeniu zagrożenia. Ale czyż nie tego oczekujemy po westernie, a spaghetti westernie w szczególności?
Wszystko już było
...albo będzie
Podobnie jak Nino, Ringo swoim wyglądem niezbyt odpowiada wizerunkowi bezwzględnego zabójcy. Do tego w eleganckim ubraniu i z dobrymi manierami pasuje do westernu jak kwiatek do kożucha. Że o abstynencji nie wspomnę... A tymczasem obaj ci bohaterowie rewelacyjnie sprawdzają się w swoich rolach, na długo zapadając w pamięć.
Kolejną ciekawą postacią jest tutaj Dolores (Nieves Navarro), to rzadko spotykany typ kobiety z charakterem. Tym bardziej szkoda, że przez większość czasu pozostaje ona w tle i nie wykorzystano potencjału jej postaci. Sancho zaś to kolejny półgłówek i gbur jakich hordy przewijają się w spaghetti westernach, na pozycji herszta ratuje go doświadczenie i silny charakter.
Efekty specjalne są takie sobie, a strzelaniny dupy nie urywają, jest po prostu kiczowato. Momentami można odnieść wrażenie, że panowie bawią się w kowboi i Indian. Szczęśliwie rekompensuje to fabuła i najważniejsze postacie. No i rzec jasna skala rozlewu krwi.
Pistolet dla Ringa zdecydowanie polecam :)




