Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ranczo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ranczo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 czerwca 2015

McLintock! (1963) reż. Andrew V. McLaglen



   A przechodząc do głównego tematu tego wpisu, zawsze powtarzam, że miks westernu z komedią to ryzykowna i niełatwa do zrealizowania kombinacja. McLintock! szczęśliwie należy do grona tych udanych. Siłą napędową tego filmu jest Wayne w tytułowej roli, który choć zawsze bezbłędny tu przeskoczył nawet sam siebie. Jego McLintock to postać wyjątkowa, z jednej strony surowy i budzący podziw bogacz, a z drugiej uczciwy i sympatyczny facet, momentami nawet komiczny, po paru głębszych. A ta właśnie jego słabość jest motorem dla zabawnych scen z udziałem żony i pracowników.

   To miła odmiana po krwawych rąbankach we włoskim wydaniu. I chociaż akcja mogłaby się rozgrywać w innych czasach i miejscu to dobrze, że tak się nie stało. Z całą tą westernową otoczką, z klasycznym miasteczkiem, ze stadami bydła i z udziałem Indian McLintock! przypomina, że Dziki Zachód to nie tylko strzelaniny i napady na bank.


   A prócz McLintocka mamy tu wiele innych barwnych postaci, z których nudni są jedynie jego córka i zakochany w niej młodzian. Pozostali to prawdziwa parada indywiduów, jest żona odstawiająca wielką damę, a jednocześnie zdająca się mieć talent do dokuczania mężowi, jest strojący fochy i narzekający złe obyczaje Chińczyk, jest zakręcony wódz Indian snujący się ze swoimi ludźmi w poszukiwaniu whisky i wiele innych ciekaw osób, a każda (no może prócz barmana) całkowicie zależna od McLintocka.

   Oby więcej takich filmów :)

sobota, 10 stycznia 2015

Biały kanion (The Big Country) 1958 reż. William Wyler

   Biały kanion to niemalże kowbojska epopeja. W prawie trzech godzinach zmieszczono niemal wszystko to co klasyczny western miał przez lata do zaoferowania.

   Chociaż należy on do klasyki to jednak nie jest tak łopatologicznie czarno-biały jak niektóre inne tytuły z lat 50'. Każda z walczących stron ma swoje racje, ale i różne grzeszki na sumieniu. W całej tej zbieraninie jedynie Peck i Simmons pozostają jednoznacznie pozytywnymi bohaterami.

the big country

   Biały kanion to historia zwaśnionych rodów chcących przejąć kontrolę nad ranczem z wodopojem potrzebnym do hodowli bydła. Rodzina Terrillów z dziarskim majorem na czele, Są bogaci i dobrze wychowani, ale przy tym bezlitośni w walce z konkurencją. Rodzina Hannasseyów to z kolei ludzie prymitywni i brutalni, ale przy tym odważni i bojowi, przewodzi im Rufus, będący chyba najszlachetniejszym, mimo braków w obyciu, z całej tej familii. Ich sytuacja się komplikuje, gdy do Terrillów przyjeżdża James McKay, dżentelmen ze Wschodu, który szybko włącza się w konflikt, lecz nie rezygnuje z samodzielnego myślenia.

the big country

   Taka epicka historia nie mogłaby się mogłaby się rozgrywać byle gdzie, więc i plenery są niesamowite, mamy rozległe prerie, pustynie i kaniony. W takich pięknych okolicznościach przyrody kręcono piękne zdjęcia do filmu, co obok fabuły jest bardzo ważnym elementem każdego westernu nadając mu klimat. A klimat jest tu bardzo klasyczny, szczególnie w połączeniu z muzyką.


   Fabuła to zdecydowanie najmocniejszy punkt Białego kanionu. Jest bardzo rozbudowana i wielowątkowa, czego tu nie ma: walka zwaśnionych rodów, nietrafiona miłość, kapitalne walki będące w zasadzie sąsiedzkimi zajazdami. Twórcy zaserwowali nam też sporo wyrazistych postaci, także film cechuje się przepychem. Cechują ich chciwość i łajdactwo, ale też honor i szlachetność, co ciekawe czasami zaskakując u bohaterów, których byśmy o to z początku nie podejrzewali.

   Biały kanion to klasyczny western z rozmachem, a co ważne absolutnie nie sztampowy.

the big country