Film opowiada historię dwóch studentów, którzy wyjeżdżają na wakacje w Bieszczady wypasać bydło, by zarobić pieniądze. Spodziewają się fascynujących kowbojskich przygód, a spotyka ich zwyczajna, nudna i ciężka praca. Bardziej charyzmatyczny Jacek zaczyna szukać wrażeń na własną rękę. Efektem tego wszczyna bójkę w barze, nawiązuje przelotne romanse, zadziera z lokalnymi przemytnikami i zajmuje się właściwie wszystkim prócz roboty.
Tak o fabule w skrócie, a teraz na poważnie. Polski western? I co dalej, może film o samurajach? Pomysł na przygodówkę był całkiem niezły, ale niestety usilne robienie z tego westernu nie mogło mu wyjść na dobre. Akcja wlecze się, niektóre wątki są niezrozumiałe, bądź niedostatecznie przedstawione; historia jest zwyczajnie nieciekawa i nieciekawie przedstawiona. Bohaterowie i ich kwestie raczej denerwują niż zachwycają. Poza pięknymi krajobrazami i dziewczętami, ciężko doszukać się w tym filmie jakiś plusów. Nawet muzyka jakby żywcem wzięta z Marcelego Szpaka.
W pewien sposób film jest jednak ciekawy, pokazuje tamte czasy, realia powojennych Bieszczadów, wyludnionych i spolonizowanych po akcji "Wisła".
Zaskoczył mnie wątek miłosny. Przy pierwszym pocałunku nastąpiło ściemnienie i myślałem, że będziecie to dość pruderyjny film, ale potem zrobiło się odważniej - ówczesna męska część widowni mogła się nacieszyć.
Film polecam tylko miłośnikom Bieszczad, fani westernów, dramatów, filmów przygodowych i historycznych nie mają tu czego szukać.
Tutaj można zobaczyć na YT:
Rancho Texas
Film polecam tylko miłośnikom Bieszczad, fani westernów, dramatów, filmów przygodowych i historycznych nie mają tu czego szukać.
Tutaj można zobaczyć na YT:
Rancho Texas
